Słowiańskie korzenie — festyn

Słowiańskie korzenie

Zgodnie z obietnicą złożoną rok temu Stowarzyszenie „Jaruna” kolejny raz zaprosiło osoby zainteresowane kulturą Słowian na festyn. Tym razem gościliśmy w Osadzie Podegrodzie i jej okolicach.

Materiały promujące nasz festyn zdobił motyw wianka kojarzącego się z Nocą Kupały — słowiańskim świętem obchodzonym w najkrótszą noc roku. Wprawdzie spotkaliśmy się 11 czerwca, czyli dziesięć dni przed Kupalnocką, ale chcieliśmy nawiązać do tradycyjnych obchodów przesilenia letniego. Wśród atrakcji przygotowanych dla naszych gości nie mogło zatem zabraknąć warsztatów plecenia wianków, Joannę Kwapisz i Katarzynę Filiczak, podczas których chętni mogli wykonać z przygotowanych roślin — kwiatów, traw i liści drzew — własne wianki. Wkrótce Podegrodzie pełne było osób w fantazyjnych ozdobach na głowach.

Rośliny były bohaterkami także innych warsztatów, prowadzonych przez prawdziwą Wiedźmę, czyli kobietę, która posiada wiedzę. Agnieszka Waszak zaprosiła do spotkania przy swoim Kociołku Wiedźmy, najpierw bardzo ciekawie opowiadała o ziołach i innych naturalnych składnikach, z których przygotowuje swoje mikstury, a następnie zaprosiła chętnych na warsztaty, podczas których mogli przygotować pachnące kadzidełka. Każdy, kto chciał sam sprawdzić dobroczynne działanie roślinnych maści i kremów, mógł poprosić o wskazanie tego, który najlepiej odpowiada jego potrzebom, a następnie go kupić.

Jeśli ktoś chciał skorzystać z trzeciej propozycji warsztatów, musiał udać się do obozu rozbitego przed wejściem do Osady przez członków Drużyny Najemnej „Rujewit”, która jak w zeszłym roku uatrakcyjniała nasz festyn. Tam można było zapoznać się z wikińską techniką plecenia igłą, zwaną nålbinding. Rzemieślniczki z grupy rekonstrukcyjnej pokazywały i wyjaśniały, jak za pomocą zwykłej igły i wełny można zrobić czapkę, skarpety czy rękawiczki. Najwytrwalsi mogli spróbować własnych sił w tej niełatwej sztuce. Pewnie podczas jednych warsztatów nie można było jej dobrze opanować, ale być może te pierwsze próby zachęcą kogoś do kontynuowania ćwiczeń i doskonalenia techniki.

Wszyscy, którzy nas odwiedzili, mogli spróbować doskonałych potraw przygotowanych z tradycyjnych składników przez Ewelinę i Ulę (sTrawa). Stoły pod dachem jednej z chat stojących w Podegrodziu opustoszały dopiero tuż przed zakończeniem festynu, co najlepiej świadczy o tym, że propozycje naszych kulinarnych czarodziejek przypadły do smaku gościom. Pyszne pasty na pajdach świeżego chleba lub podpłomykach, chłodniki, duszona kapusta… i kompoty cieszyły się ogromnym powodzeniem.

Pokrzepieni posiłkiem mogli spróbować swoich sił w walkach z prawdziwymi wojami lub na torze łuczniczym. Drużynnicy najpierw zaprezentowali zebranym swoje stroje i uzbrojenie oraz wyposażenie obozu, a następnie zaprosili ich na pokazy walki. Jeśli komuś nie wystarczyło samo przyglądanie się walczącym, mógł podjąć wyzwanie i stanąć do walki. Z tej propozycji skorzystali, jak w zeszłym roku, głównie najmłodsi goście festynu, na których czekały specjalnie przygotowane lekkie tarcze i drewniane miecze treningowe. Chętnych nie brakowało, więc walki trwały do późna. Niemałej krzepy wymagało również strzelanie z łuku, choć drużynnicy prowadzący te warsztaty dysponowali również sprzętem dostosowanym do sił i wzrostu każdego uczestnika i cierpliwie wyjaśniali technikę strzelania.

W podcieniu starej kuźni stojącej za płotem Podegrodzia, swój warsztat rozłożył inny drużynnik „Rujewita”, parający się sztuką kowalską. Jego poczynania wzbudzały ogromne zainteresowanie, wiec pracował i wyjaśniał, co robi, otoczony bez przerwy wianuszkiem zainteresowanych obserwatorów.

Pamiątką spotkania ze Słowianami mogły być nie tylko piękne wianki, pachnące kadzidełka, tajemnicze mikstury prosto z Kociołka Wiedźmy, ale także oryginalna, ręcznie wykonywana biżuteria oferowana przez Kram u Vlada i Pati oraz koszulki z logo stowarzyszenia „Jaruna”.

Kiedy wszystkie wianki zostały już wyplecione, gotowe kadzidełka czekały na zapalenie ich w domu, a garnki Strawy opustoszały, warto było przenieść się do parku, gdzie na scenie wystąpił zespół Żmij. Swoimi utworami zabrał nas w podróż do dawnych czasów, snując muzyczną opowieść o Kupalnocce, starych obyczajach, bogach i demonach. Jeśli ktoś spodziewał się klimatów podobnych do tych, które zwieńczyły zeszłoroczny festyn, mógł poczuć się zaskoczony, bowiem Żmij to zespół, który inspiruje się polskimi pieśniami tradycyjnymi i słowiańską mitologią, ale przetwarza je na współczesną modłę i gra na zupełnie współczesnych instrumentach.

Mamy nadzieję, że każdy z naszych gości znalazł coś dla siebie i że wszyscy dobrze się bawili na drugim festynie słowiańskim przygotowanym przez Stowarzyszenie „Jaruna”. Jeśli czegoś brakowało, prosimy o sugestie. Przy okazji zapraszamy już na drugi Rajd Jaruny, który odbędzie się na zakończenie wakacji w ostatni weekend sierpnia oraz jesienny wyjazd. O tym i o kolejnych planowanych przedsięwzięciach będziemy oczywiście informować.

Agnieszka Krzyżańska Duś

* Wydarzenie jest częścią projektu Korzenie Słowiańskie, finansowanego z funduszy gminnych

Zdjęcia: Łukasz Lisiecki

 

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Dowiedz się więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close